W ramach skomplikowanego dochodzenia, które nadzoruje prokuratura, policjanci zakończyli śledztwo dotyczące lekarza podejrzanego o poważne przestępstwa związane z fałszowaniem dokumentacji medycznej. Mężczyzna ten jest teraz obciążony licznymi zarzutami, a jego sprawa została skierowana do sądu pod koniec grudnia ubiegłego roku.
Zakres nieprawidłowości w dokumentacji medycznej
Śledztwo wykazało, że od stycznia 2016 roku do kwietnia 2017 roku lekarz systematycznie fałszował dokumentację medyczną swoich pacjentek. Bez ich wiedzy wystawiał recepty na leki przeciwzakrzepowe, wykorzystując ich dane osobowe. Dokumentacja była celowo zmieniana, aby wyglądało na to, że istnieją medyczne wskazania do stosowania tych leków, chociaż w rzeczywistości nie było to uzasadnione.
Skala oszustwa i jego konsekwencje
Recepty, które powinny trafić do pacjentek, były faktycznie przekazywane innym osobom. Leki te były objęte wysoką refundacją Narodowego Funduszu Zdrowia, co spowodowało, że NFZ poniósł straty finansowe w wysokości prawie 30 tysięcy złotych. Proceder ten był szczególnie szkodliwy, gdyż dotyczył leków refundowanych dla kobiet w ciąży.
Formalne zarzuty i potencjalne kary
Podczas śledztwa lekarzowi postawiono aż 99 zarzutów, które obejmują m.in. fałszowanie dokumentacji medycznej. W związku z tym 30 grudnia 2025 roku sprawa trafiła do sądu. Aby zabezpieczyć przyszłe kary finansowe, nałożono na oskarżonego zabezpieczenie majątkowe w wysokości 50 tysięcy złotych. Za popełnione przestępstwa lekarzowi grozi kara pozbawienia wolności do 8 lat.
Przyszłe kroki w postępowaniu
Obecnie to sąd będzie odpowiedzialny za ocenę zebranego materiału dowodowego i podjęcie decyzji o dalszych krokach prawnych. Proces ten ma na celu ustalenie odpowiedzialności lekarza i ewentualne nałożenie na niego odpowiednich kar. Sprawa ta jest ważnym testem dla systemu prawnego, który musi skutecznie reagować na tego typu naruszenia.
Źródło: Policja Śląska
